:: Jak wyjść z każdego dołka? :: Szczegóły znajdziesz tutaj >>
Czym jest przemoc?
Tak jak pisałam w poprzednim artykule, przemocą w rodzinie należy nazwać każde DZIAŁANIE, które przy użyciu przewagi sił jednej ze stron przeciw członkom własnej rodziny, celowo narusza ich prawa i dobra osobiste, powodując szkody i cierpienie.
Każde działanie, które wykonujemy we własnej rodzinie, wpływa w sposób bezpośredni lub pośredni na innych domowników. Jeśli po przyjściu z pracy nerwowo demolujemy kuchnię, ostentacyjnie szczękając garnkami, podgłaśniając telewizor, fukamy na dziecko, warczymy na partnera i mruczymy pod nosem litanię niezadowolenia, to na 100% te działania znajdą odbicie w dalszej części wieczora w postaci niezapowiedzianych rykoszetów od członków rodziny.
Bo czyż partner słuchający pretensji będzie chciał aktywnie włączyć się w życie rodzinne po takim wstępie? Czy dziecko stanie się łagodne jak baranek czy też zacznie się dąsać, marudzić i histeryzować? Czy my będąc prowokatorem tej sytuacji, faktycznie odnajdziemy spokój i ukojenie, o które tak naprawdę nam chodzi? NIE – nakręcimy się jeszcze bardziej w odczuwaniu złości, frustracji, niezadowolenia. Ciąg dalszy tej historii może być różny.
Może uda się załagodzić sytuację, a może przeciwnie – dojdzie do eskalacji przemocy psychicznej czy fizycznej. Cykl przemocy w rodzinie zawsze podlega trzem niezależnie występującym po sobie fazom, które omówię na przykładzie występowania przemocy fizycznej.
Fazy cyklu różnią się wyłącznie zakresem nasilenia i czasu trwania. Nie można określić, ile czasu dana faza będzie trwała w ramach danej rodziny ani jak długo przemoc będzie się utrzymywała. Jednak znajomość tych 3 faz – o których poniżej – sprawia, że można zrozumieć poszczególne wydarzenia, a nawet do pewnego stopnia je przewidzieć. Nie zapobiegnie to działaniom przemocy panującym w rodzinie, ale znajomość samego procesu, pozwoli ją zrozumieć, a tym samym nauczyć się rozpoznawać nadchodzące wydarzenia i (żywię taką nadzieję) starać się im przeciwstawiać.
To zjawisko, które może trwać kilkadziesiąt minut, a może trwać kilkanaście lat. To bardzo ważne, by zrozumieć, że faza pierwsza, która bezpośrednio poprzedza fizyczną przemoc, może do niej doprowadzić, a może na niej się zakończyć. Wszystko zależy od tego, w jakim stopniu partnerzy oczekują i chcą ujścia tej fazy. Jak długo są w stanie wytrzymać napięcie.
Napięcie, o którym mówię, to odczuwanie nieprzyjemnego rodzaju stresu przez osobę, która w bezpośrednim ataku ucierpi najbardziej. To ona tak manewruje swoim zachowaniem i zachowaniem partnera, że albo szybko doprowadzi do rozładowania, albo będzie lawirować w tej sytuacji tak długo, jak długo wytrzyma. Nie chodzi tu o celowe podkładanie się czy prowokowanie partnera. O nie! Winę za akt agresji ZAWSZE ponosi sprawca. Tylko sprawca. Nikt inny nie odpowiada za czyny drugiej osoby. Zatem nie można mówić, że ofiara do czegoś sprowokowała. W rzadnym wypadku.
Zachowania, które mam na myśli, to właśnie zachowania ucieczkowe – uniemożliwiające sprawcy bezpośredni atak. Jest naturalną cechą człowieka, aby oddalać od siebie zagrożenie. I dokładnie to robią kobiety żyjące w „przemocowych” związkach. Schodzą z drogi, są potulne, nie odpowiadają na zaczepki tak długo, jak są w stanie wytrzymać, dogadzają partnerowi, żeby nie miał powodów „by się przyczepić”. Mówiąc krótko – bardzo ciężko pracują, tak manipulując sytuacją własną i rodzinną, by zapobiegać atakom partnera.
Takie zachowania powodują, że mają możliwość pielęgnowania w sobie poczucia kontroli nad sytuacją. Pozbawienie tej kontroli prowadzi do zjawiska zwanego wyuczoną bezradnością i pozbawia ofiarę jej najważniejszej broni, czyli poczucia własnej wartości. W związku z tym robią, co mogą, by napięcie nie przerodziło się w otwartą przemoc. Jeśli się poddadzą, bo poczucie braku wpływu na sytuację będzie zbyt duże, zamkną się w sobie i staną się bardziej bierne, to sprawca szybciej zaatakuje. Zatem to „dogadzanie” partnerowi, to nic innego, jak rodzaj specyficznej ochrony, którą same sobie zapewniają.
Życie w nieustającym stresie i napięciu jest wyniszczające. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że kobieta, nie potrafiąc zrozumieć tej sytuacji (jednorazowej czy długotrwałej), obwinia za nią siebie. W momencie, gdy poszczególne zaczepki, kłótnie czy poszturchiwania stają się nie do zniesienia, następuje przejście do fazy drugiej.
Polecamy:
Konsultacje psychologa i seksuologa | Szkolenia | Internetowy Program Zmiany Osobistej