Dziecko popsuło nam małżeństwo

:: Problem dotyczy Ciebie?  Przeczytaj o terapii dla par lub terapii rodzinnej >

:: Promocja Na Medal -> Pakiet 3 szkolenia w cenie 1 + 8 szkoleń z rabatem 50%. Tylko do 31.08.16 >

 

dziecko popsuło nam małżeństwoInternet jest pełen historii matek rozczarowanych macierzyństwem, które jawi im się jako wybór między szczęściem a obowiązkiem. Mąż znika z domu, ona płacze w kącie, ciągle jest zmęczona, uważa, że nikt jej nie pomaga. Czy macierzyństwo jest przereklamowane, czy w grę wchodzi tylko pech? A może jest jeszcze inne możliwe wytłumaczenie?

Tacierzyństwo

Bycie ojcem to poważne wyzwanie. Niestety nowoczesna kultura rysuje ostrą granicę, dzieląc mężczyzn na dwie grupy – nieudaczników, pantoflarzy, takie ciepłe kluchy, które nie mają własnego zdania i twardych facetów, prawdziwych macho. Oczywiście, jak to zwykle bywa w takich przypadkach, prawdziwy facet jest gdzieś między tymi dwoma skrajnościami, ale niestety ma cechy właściwe obu obrazom: jest na tyle miękki, że boi się odpowiedzialności, ma problemy z odnalezieniem się w roli ojca, a jednocześnie na tyle twardy, że chce wyglądać na niezależnego. Oczywiście – niezależny jest, ale nie może zapominać o tym, że inni są zależni od niego.

Macierzyństwo

Matka to rola społeczna. Miłość do dziecka jest bezwarunkowa i bezgraniczna, ale może właśnie dlatego może się czasem wydawać, że „odbiera” trochę miłości do męża. Oczywiście tak wcale nie musi być naprawdę – to tylko wrażenie. Nie ma znaczenia czy słuszne, czy nie, ale tak może to odbierać partner kobiety. Nie poświęca więc tyle uwagi, ile trzeba, ale w sytuacji kryzysowej trzeba niestety wziąć większy ciężar na swoje barki. O ile większy? Dokładnie o tyle, ile wymaga rozmowa z partnerem.

 

Rozmawiajcie, będzie lepiej

Zarówno dla matki, jak i dla ojca, nowa rola jest czymś egzotycznym, ciężkim, bywa, że wręcz nieznośnie. Jednocześnie jednak jest to rola niezbędna. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości jest trudne dla wszystkich, bo zmienia się naprawdę wiele. Ten, kto zrozumie więcej i szybciej, musi przez jakiś czas kochać za dwoje, przejąć rolę przewodnika stada, niezależnie od płci i ciężaru obowiązków.

Jeśli szybciej niż Twój partner zrozumiesz, ile wysiłku wymaga opieka nad dzieckiem (a tak prawdopodobnie jest, bo do ojców dociera to nieco później), musisz poprowadzić swojego partnera za rękę, pokazać mu, jak teraz będziecie żyli i wspólnie z nim uzgodnić to, co pozostaje niejasne. Przejmując milcząco wszystkie obowiązki, zostawiasz mu wolną rękę – chodzi natomiast o to, abyście wyjaśnili sobie, co jest czyim zadaniem.

 

Czyja wina?

Tu nie ma mowy o winie. Dziecko, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, jest wspólnym projektem -  w sensie poświęcenia czasu, siły, obdarzenia go miłością, którą wcześniej darzyliście się nawzajem. To wszystko powinno przyjść naturalnie, ale czasem gdzieś nawali komunikacja. Kiedy nie możecie się dogadać, jedno nie rozumie drugiego, pojawiają się poważniejsze problemy, to znak, że już najwyższy czas skorzystać z fachowej pomocy. Możecie zacząć od jakiegoś szkolenia (np. tego >), które podpowie wam, jak należy rozmawiać. Problemy, które kiedyś mogliście zepchnąć na margines, teraz zostaną odkopane i rozwiązane. Od razu będzie wam lżej.

Jeśli jednak to nie pomoże, idźcie razem do psychologa czy nawet seksologa, jeśli przy dziecku wasze życie erotyczne legło w gruzach . Nawet może nie po to, żeby od razu walczyć z jakimkolwiek problemem, ale choćby po to, aby uświadomić sobie jego istnienie. A potem je zrozumieć i dojść do wspólnego porozumienia co do nowej roli społęcznej i sytuacji w jakiej przyszło wam teraz żyć.

 

Pozdrawiamy serdecznie
Psycholodzy i seksuolodzy z Psychorady

Chcesz mieć dostęp do większej ilości artykułów? Załóż bezpłatne konto i sprawdź co jeszcze zyskasz >>

 

Komentarze z Facebooka:

Napisz co myślisz - pytania i merytoryczne komentarze zawsze mile widziane!

Jak kupować? Wybierz produkt odpowiedni dla Ciebie Podaj nam swoje dane Dokonaj opłaty Aktywacja następuje w ciągu 24 godzin od momentu wpłaty środków